niedziela, 15 września 2013 09:08

71 lat czekał na odnalezienie ojca. Nowogród płonął jak pochodnia. [VIDEO]

Napisał  mylomza
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
71 lat czekał na odnalezienie ojca. Nowogród płonął jak pochodnia. [VIDEO] fot. MyLomza.pl
Walki na linii Narwi pod Nowogrodem, choć w szerokiej Polsce znane mniej, niż polskie Termopile- obrona Wizny, była równie bohaterska, równie dramatyczna i równie ważna z punktu widzenia Warszawy- oceniają historycy z miesięcznika Polska Zbrojna. Wczoraj po raz kolejny można było zobaczyć odtworzenie walk toczących się we wrześniu 1939 roku zaledwie kilkanaście kilometrów od Łomży. My wybraliśmy się tam z kamerą i gorąco zachęcamy do obejrzenia filmu z rekonstrukcji. Na miejscu obecny był syn jednego z dowódców kompanii obronnej.

brico lomza

Kapitan Eugeniusz Kordiaczyński (zgodnie z oryginalną pisownią, spotykaną w dokumentach historycznych- Kordjaczyński), wieloletni wojskowy, dowodził 4. Kompanią Nowogród, wchodzącą w skład 18 Dywizji Piechoty, od pierwszych dni września 1939 roku.

Razem z dowódcą 33 Pułku Piechoty ppłk. Lucjanem Stankiem, poprowadził żołnierzy do obrony przed niemiecką 21 Dywizją Piechoty, która zaatakowała Nowogród 8. września. Walczył i dowodził zaledwie jeden dzień- poległ 9. września.

- O tym, że ojciec tu spoczywa, dowiedziałem się dopiero przed trzema laty. Zaraz po wojnie z genewskiego Czerwonego Krzyża mama dostała wiadomość, że ojciec zginął w czasie działań wojennych, w pierwszych dniach września, w Nowogródku. Pomylili nazwy. Nowogródek leży na Białorusi, nie było sensu tam jechać, to jak szukanie igły w stogu siana. Dopiero córka, przed trzema laty ,dowiedziała się, że ojciec był dowódcą formacji tu, w Nowogrodzie, że poległ tu z kolegami- mówi Zbigniew Perlikiewicz- Kordiaczyński, syn kpt. Eugeniusza Kordiaczyńskiego.

Przez ponad siedemdziesiąt lat, mężczyzna przechował w swojej pamięci obraz ojca patrioty i bohatera.

- Mama opowiada, że gdy wybuchła wojna, ojciec był zadowolony, że wreszcie może wykazać, za co bierze pieniądze...- wspomina Zbigniew Perlikiewicz- Kordiaczyński.

Obrona Nowogrodu, choć spopularyzowana mniej, niż bohaterska obrona Wizny, w ocenie historyków była nie mniej ważna. Narew, razem z położonymi wzdłuż niej fortyfikacjami budowanymi od kwietnia 1939 roku, była miejscem strategicznym.

Pierwsze działania strona niemiecka rozpoczęła w nocy z 5. na 6. września, wysyłając w kierunku Nowogrodu grupę zwiadowców.

Kolejnej nocy niemiecka 21 Dywizja Piechoty pod dowództwem generała porucznika Kuno-Hansa von Botha przeprowadziła zmasowany ostrzał artyleryjski połączony z bombardowaniem lotniczym. Sforsowanie rzeki nie udało się, kolejną próbę Niemcy podjęli więc następnej nocy.

Całość sił 21 Dywizji Piechoty wraz z ciężką artylerią, nadciągnęła pod Nowogród 8. września.

- Schrony bojowe Polaków nękała teraz artyleria przeciwpancerna - dużo skuteczniejsza w starciu z żelbetonowymi bunkrami niż tradycyjna polowa. Niemcom udało się tego dnia znaleźć słaby punkt w polskiej obronie. Na wschodnim pododcinku Szablak przekroczyli rzekę i wyparli stamtąd Polaków, zajęli wieś Mątwicę i wzgórze 133. Tym samym wyszli na tyły obrońców znajdujących się w schronach i Nowogrodzie- opisują historycy z Polski Zbrojnej.

Choć pierwsza noc ostrych walk zakończyła się sukcesem, obrońcom powoli kończyły się zapasy amunicji. Niewykończone schrony nie dawały pełnej wentylacji. Kiedy 9. września dowódca 33 Pułku Piechoty nawiązał łączność telefoniczną z 18 Dywizją Piechoty, usłyszał: "Z tym, co masz, musicie przetrwać jeszcze następne 24 godziny".

Ze strony niemieckiej trwał nieustający atak. Podpułkownik Stanek rozkaz odwrotu otrzymał dopiero 10. września wieczorem. Żołnierze wycofali się w kierunku Czerwonego Boru. Następnego dnia na hitlerowców ruszyło natarcie 42.Pułku Piechoty, wypierające Niemców z Nowogrodu.

W czasie walk, batalion stracił blisko 60 proc. swojego stanu osobowego. Nie przeżył żaden z dowódców schronów bojowych. Z depesz korespondentów wojennych wynika, że w tych dniach Nowogród stał się "jedną, żółtopłonącą pochodnią nad Narwią". Po wojnie Nowogród został odznaczony Orderem Krzyża Grunwaldu, a żołnierzom broniącym tego odcinka nadano 33 ordery Virtuti Militari i 60 Krzyży Walecznych.

Rekonstrukcję bitwy, po raz dziewiąty, przygotowali rekonstruktorzy skupieni wokół Grupy Rekonstrukcji Historycznej Narew, na podstawie scenariusza napisanego przez historyka Michała Kaczyńskiego. Inscenizacja została dofinansowana przez Urząd Marszałkowski. Zarząd województwa przyznał na ten cel 18 tysięcy złotych.

Pisząc tekst, korzystałam z publikacji Jakuba Nawrockiego "Obrona Nowogrodu - nawet hitlerowcy podziwiali bohaterstwo Polaków", Polska Zbrojna, przedrukowanego przez konflikty.wp.pl z dn. 18.04.2012.

Galeria zdjęć

W górę